Od stylowych ilustracji Jana Marcina Szancera do barwnego świata mody – Noc Muzeów w Muzeum Ilustracji Książkowej

zdjecie str 51

W Bibliotece Norwida w Zielonej Górze od 2011 roku funkcjonuje Muzeum Ilustracji Książkowej. Skoro mamy takie biblioteczne muzeum, to i tradycją stało się organizowanie Nocy Muzeów. W tym roku to wydarzenie zorganizowaliśmy już po raz czternasty. Tematy poszczególnych Nocy bywały przeróżne, ale inspiracją zawsze był jakiś element ekspozycji. Mógł to być któryś z okresów w dziejach ilustracji, temat zaczerpnięty z dorobku artysty, którego ilustracje są na wystawie, twórczość zaproszonego ilustratora lub rodzaj techniki graficznej. Przy każdej okazji, a więc także podczas Nocy Muzeów, chcemy promować nasze zbiory, nie zapominając przy tym, że propozycja musi być na tyle ciekawa, by uczestnicy zarezerwowali czas i w sobotni, majowy wieczór skierowali swoje kroki w stronę Biblioteki Norwida. Już w marcu i kwietniu planujemy szczegóły Nocy. Bardzo lubimy tę „burzę mózgów” w naszym zespole, składającym się z pracownic Działu Zbiorów Specjalnych i Działu Informacji Regionalnej i Bibliograficznej. Pomocą w przeprowadzeniu imprezy służą też co roku pracownicy innych działów i wolontariusze.

 

Noc Muzeów w Muzeum Ilustracji Książkowej jest ofertą dla różnych pokoleń. Nie jest to wydarzenie kierowane wyłącznie do dzieci. Zasadą jest, aby każdy, kto w ten dzień zawita w nasze progi, miał przyjemność i satysfakcję ze spędzonego tu czasu. Musi być więc coś dla najmłodszych, dla rodziców, dla babć i dla młodzieży. Nie jest to łatwe, ale się udaje. Dowodem – uczestnictwo w imprezie często z roku na rok tych samych jej fanów w różnym wieku.

Tym razem zaproponowaliśmy naszym gościom działania inspirowane twórczością ilustratorską Jana Marcina Szancera, niewątpliwie największej gwiazdy naszej ekspozycji. Muzeum prezentuje część będącego w posiadaniu Biblioteki Norwida zbioru projektów ilustracji Szancera, jednego 50 z najwybitniejszych polskich ilustratorów z tzw. Polskiej Szkoły Ilustracji. To Szancer nadał wygląd bohaterom niezapomnianych Baśni Andersena, konikowi Garbuskowi, panu Kleksowi. Był autorem ilustracji do około 300 książek, 500 projektów pocztówek, 60 scenografii do przedstawień teatralnych, filmów i programów telewizyjnych, 20 plakatów oraz serii znaczków pocztowych, ekslibrisów i obrazów olejnych. Na ilustracjach Szancera wychowało się już kilka pokoleń czytelników. Można byłoby pomyśleć, że to już nudny klasyk, ale i na to mamy sposoby.

Aby zachęcić do uczestnictwa w naszej Nocy, staramy się co roku wpleść w nasze działania coś „na czasie”: propozycję, która przyciągnie w nasze progi gości. W tym roku mija 80 lat od czasu, kiedy po raz pierwszy Jan Marcin Szancer użył własnego monogramu „jms” pod zaprojektowaną przez siebie ilustracją do książeczki Koziołeczek. Charakterystyczne szancerowskie postaci ubrane w wyjątkowej urody stroje stały się punktem wyjścia dla uczestników do zaprojektowania własnych, bajkowych, modowych kolekcji, a jedyny w swoim rodzaju monogram artysty miał zainspirować ich do stworzenia logotypu własnej modowej marki. Tytuł imprezy brzmiał: „Od stylowych ilustracji Jana Marcina Szancera do barwnego świata mody”. Pomostem do współczesności był tym razem „barwny świat mody”. Dorobek Jana Marcina Szancera, czyli projekty ilustracji i kostiumów do przedstawień, zgromadzono w zaimprowizowanym portfolio artysty, z którym uczestnicy zapoznali się na zajęciach. W tym zestawie znalazły się zarówno ilustracje, jak i projekty krawieckie, które wszyscy pamiętali z bajek dzieciństwa – kostium Królowej Śniegu, frak pana Kleksa, stroje „modelkowych” księżniczek. Każdy z tych projektów Szancer podpisywał swoją sygnaturą pisaną małymi literami – „jms”. Monogram J. M. Szancera – uwspółcześniając – można porównać do logo.

Uczestnicy projektowali więc swoje kostiumy i każdy wykonawca przygotował także swój „identyfikator”. Można było podziwiać zarówno twórcze podejście krawieckie, jak i doskonałe zrozumienie istoty znaku graficznego, jakim jest logotyp. Jak w prawdziwej pracowni krawieckiej, a czasem w pracowni ilustratora, wykorzystano tu wszelkiego rodzaju materiały pasmanteryjne, tkaniny i guziki, zbędne w domowych niciakach, starą biżuterię, folie, naklejki i inne przedmioty gromadzone przez załogę biblioteki na długo przed imprezą. Do gotowych projektów przypinano metkę z własnym logo wykonawcy.

Trudnym zadaniem, które szczególnie spodobało się starszym uczestnikom, był konkurs rozpoznawania rodzajów tkanin. Umiejętność nazwania każdego materiału, obecnie nieco zapomniana, bardzo się tutaj przydała. Zestaw próbek skonfrontowano z listą ich nazw. Zadanie polegało na dopasowaniu nazwy do tkaniny. Było przy tym działaniu dużo śmiechu, dotykania tkanin, dyskutowania. Tu „brylowały” zwłaszcza babcie. Konkurs spodobał się nawet panom.

Najtrudniejszym konkursem Nocy Muzeów w tym roku był ten przygotowany na podstawie ekspozycji muzealnej. Przygotowując zagadkę, przyjrzano się wszystkim ilustracjom na wystawie, poszukując różnych części garderoby, obecnie nieużywanych, których nazwy są często już zapomniane. Zdziwiło nas, ile ciekawych przedmiotów stanowiących element stroju udało się znaleźć. Tu ilustratorom należy się pochwała za wierność zabytkowym ubiorom, których dużo jest w bajkach. Znalazły się na ilustracjach i kryza, i szlafmyca, były: surdut, kontusz, żabot, gorset i krynolina. Nie zabrakło nawet epoletów i ciżemek. Odnalezione elementy ubioru i garderoby opatrzono numerami. Uczestnicy za zadanie mieli dopasować numery do nazw.

Jak co roku, w programie Nocy Muzeów nie mogło zabraknąć zwiedzania ekspozycji, a także warsztatów graficznych. Ci, którzy jeszcze mieli energię na fizyczne zajęcia, mogli się mocować z naszą prasą graficzną i wykonać swoje odbitki z matryc będących na wyposażeniu Muzeum. Niezwykle pomocny był nasz zaprzyjaźniony wolontariusz – 15-letni Mikołaj. Cierpliwie tłumaczył kolejne etapy wykonywania odbitki, a mali „graficy” nie czuli przy nim onieśmielenia i ochoczo brali się do pracy. Wysuszone grafiki uczestnicy zajęć zabierali do domu.

Nagrody cieszą! Za udział w poszczególnych warsztatach i poprawne rozwiązanie zadań przewidziano nagrody. Nagrody bardziej pomysłowe niż kosztowne, w dodatku do wyboru, „co kto woli” – to także sprawdzony nasz patent. Były więc brokatowe puzderka na biżuterię, ozdoby do włosów, metalowe pudełka ilustrowane postaciami z kultowych bajek i filmów, kubki, samochodziki-resoraki, notesy z futerkowymi okładkami, turbany z ręczników i koszulki. Noc Muzeów 2024 z Szancerem w tle była bardzo udana. Niezwykle satysfakcjonujące dla bibliotekarzy było zadowolenie widoczne na twarzach jej uczestników. Było autentyczne!

Alicja Lipińska
Maria Radziszewska