Wszystko na większą skalę
- Szczegóły
- Utworzono: poniedziałek, 07, lipiec 2025 10:55
- Natalia Haczek
- Odsłony: 779
W dniach 3-5 maja 2025 roku, dzięki programowi Erasmus+, miałam okazję zwiedzić Bibliotekę Uniwersytetu Humboldta w Berlinie. Oto, co tam zastałam.
Żadnych kurtek i toreb, a jedynie książki i laptopy pod pachą. No, może ewentualnie butelki z wodą. Niedozwolone do wniesienia rzeczy zostały zamknięte w szafkach na kłódki. W absolutnej ciszy przemykają studenci, którzy za chwilę rozsiądą się w klimatycznych przestrzeniach Biblioteki Uniwersytetu Humboldta w Berlinie. Teraz muszą przejść przez bramkę, gdzie nad bezpieczeństwem czuwa ochrona. Kryteria spełnione, można wchodzić.
Gmach Jacob-und-Wilhelm-Grimm-Zentrum wzniesiony w 2009 roku to dziewięć pięter otoczonych sporymi szybami. Siedem z nich przeznaczonych jest dla czytelników. Ja miałam zaszczyt podziwiać widok z biura na piętrze dziewiątym. Był rzeczywiście imponujący, chociaż widok z czwartego piętra w Bibliotece UZ nadal lubię. Jednak zaczynam obawiać się powrotu do nieco mniejszych przestrzeni, od których dość szybko się odzwyczaiłam.
Z Biblioteki HU korzystają nie tylko studenci i pracownicy tej instytucji, ale również osoby studiujące na wielu innych berlińskich uczelniach. Trzeba jednak przyznać, że dba się tutaj o to, by dla osób z HU nie zabrakło miejsca. Od poniedziałku do niedzieli większość przestrzeni w godzinach 9-19 jest zarezerwowana dla członków HU. Zaraz, zaraz, do niedzieli? Tak, tutaj biblioteka jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9-24 oraz w sobotę i niedzielę w godzinach 10-22. To dość długie godziny otwarcia, jednak tutaj wszystko działa na większą skalę. Na Uniwersytecie Humboldta studiuje około 35 tys. studentów, podczas gdy na Uniwersytecie Zielonogórskim około 10 tys. Poza tym jedynie w holu dyżuruje bibliotekarz, gdy pozostali pracują w swoich biurach. Co zatem z obsługą czytelników na piętrach? Na każdym piętrze czeka telefon stacjonarny, z którego można skorzystać, by uzyskać pomoc. Kilka bibliotekarek z HU za pytało mnie, czy nie przeszkadza mi ciągła praca w przestrzeni otwartej. Otóż nie, nie przeszkadza mi, zwłaszcza że czasem można dostrzec zagubionego czytelnika, który krąży po piętrze, lecz nie pyta o pomoc. Wtedy interweniuję i znajdujemy książkę w minutę.
Wracając do wspaniałych przestrzeni, w których pilnie pracują studenci, najbardziej zachwycają mnie rozległe tarasy ze stanowiskami do nauki. Jest też wiele kabin do pracy indywidualnej oraz zbiorowej. U nas podobnych kabin jest tylko kilkanaście. W bibliotece HU kabiny mają elegancki, minimalistyczny design. Drewno połączone z czarnymi elementami zdecydowanie przypadło mi do gustu. Niestety, część kabin znajduje się niemalże na środku korytarza. Taką kabinę każdy może obejść dookoła i przez szybę zobaczyć, nad czym pracuje student. Jednak nie przyczynia się to do spadku zainteresowania kabinami.
W kwestii korzystania z księgozbioru dostrzegam wiele podobieństw do Biblioteki UZ. Są self-checki, wrzutnie, prolongaty, książki do korzystania na miejscu. Tylko brak tu działu zwanego Wypożyczalnią, która w naszej bibliotece zajmuje się książkami magazynowymi. Tu odpowiednik Działu Wolnego Dostępu – Freihand dba również o realizację zamówień z magazynu.
Warto zauważyć, że w murach Jacob-und-Wilhelm-Grimm-Zentrum nie zamyka się całość biblioteki. Pozostało jeszcze 11 filii, które nie zostały przyłączone do gmachu głównego. W trakcie mojego trzydniowego wyjazdu odwiedziłam dwie z nich – z zasobami germanistyki i skandynawistyki oraz innych filologii zawierających slawistykę. Muszę przyznać, że dotychczas ze słowem filia kojarzyłam niewielki, sympatyczny pokój i przez myśl mi nie przeszło, że mogą być one większe od całego piętra, na którym pracuję. A jednak, mogą być nawet dwupiętrowe. Mimo licznych podobieństw w kwestii zasad, panuje tu nieco inny klimat niż w Grimm-Zentrum. W filiach kilku bibliotekarzy jest zawsze „na widoku”. Jednak zamknięte biura również się tam mieszczą. Jest tam też zupełnie inny wystrój. Kolorowe ściany ocieplają atmosferę. Tak więc przytulność filii pozostaje zachowana. W jednej z nich zezwolono nawet na picie kawy, co odbiega od kodeksu gmachu głównego. Tam jednak nie jest to powód do zmartwień dzięki Grimm Café, gdzie można zakupić kawę oraz smaczny posiłek. Byłoby wspaniale, gdyby w Bibliotece UZ istniało takie miejsce, rozmarzyłam się…
Natalia Haczek


